Podstawowa technika osiągania OBE

Podstawowa technika osiągania OBE

Zacznę od tego, że najlepsza technika osiągania OBE to ta, którą wymyśli się samemu. I tak było w moim przypadku. Zamiast ćwiczyć według metod poznanych w internecie, mój rozum zupełnie nieświadomie stworzył własny sposób:

Najpierw trzeba ułożyć się w najwygodniejszej pozycji. To zadanie przekazuję czytelnikowi (ja najbardziej lubię leżeć na łóżku i mieć pod głową zwiniętą małą poduszkę). Ważne jest tylko to by nic nie uwierało podczas relaksu, a najważniejsze by nie używać mięśni do utrzymania pozycji. Najgorszy problem jest z szyją i kręgosłupem. Z początku sprawia to ogromne trudności, lecz z czasem staje się łatwym zajęciem.
Gdy położysz się już wygodnie, chwilę sobie pooddychaj i rozluźnij mięśnie: z każdym wydechem kolejna część ciała ma się rozluźniać (nie dołuj się, gdy nawet te najprostsze czynności nie będą na początku się udawać). Następnie dla poprawki wyobrażaj sobie ciepłe prądy energii (rozluźniające i ogrzewające) przesuwające się po kawałku od stóp do głowy (z każdym wydechem). Dobrze jest, gdy tą czynność powtórzy się kilka razy. Po pewnym czasie pojawią się różne odczucia.

W moim przypadku to:
— Uczucie powykręcanych i połamanych rąk i nóg
— Uczucie ciężkości (lub odwrotnie)
— Uczucie unoszenia się ciała na kilka cm
— Uczucie obracania się na łóżku jak na karuzeli
— Zawroty głowy
— Różnokolorowe obłoki przed oczami

Teraz relaks należy maksymalizować, aby wejść w trans. Ja robię to w taki sposób:
Wyobrażam sobie, że jestem piórkiem i z każdym wydechem opadam coraz niżej… niżej… niżej… Potem wyobrażam sobie, że poruszam rękami, że widzę i wstaję (w tym momencie odczucia pojawiają się szczególnie często i silnie, a może bardzo podatne osoby już wyjdą z ciała (ale wątpię)). Dobrze jest, gdy czynności rozluźniające powtarza się jeszcze parę razy.

Po tych ćwiczeniach jest się w transie. Tu pojawiają się pewne trudności (może nie u wszystkich): spływająca ślina do gardła i pojawiające się znikąd myśli. Na ślinę po prostu nie zwracać uwagi, a jeśli trans jest dość głęboki nie czuje się tego. Myślom z kolei trzeba pozwolić przeminąć lub skupić się jak najmocniej na ćwiczeniu.

Przed momentem wyjścia warto rozruszać ciało astralne. Spróbuj je poczuć. Przekonaj sam siebie, że tak naprawdę jesteś tym drugim ciałem. Teraz zacznij nim obracać wokół własnej osi (naprawdę nadzwyczajne uczucie). Następnie obróć się tak jak wskazówka zegara: głowę masz między nogami ciała fizycznego i odwrotnie. Następnie chciej się unieść (to następna możliwość wyjścia dla podatnych na te rzeczy)…

Teraz czeka na ciebie następna (i największa) trudność: MOMENT WYJŚCIA.
Opracowałem własną technikę wyjścia. Polega ona na wizualizacji tunelu wyglądającego MNIEJ WIĘCEJ tak:

Gdy ma się przed oczami taki tunel – trzeba wyobrazić sobie, że leci się do białego światła na jego końcu. Najpierw wolno, potem szybciej… szybciej… Wraz ze wzrostem szybkości pojawia się szum, huk (jakby się było odrzutowcem. W końcu białe światło się przybliża i… prawdopodobnie uda się wyjść (można to poznać po nagłej ciszy). Ale prób Będzie wiele (zapewniam)… Moment wyjścia jest wspaniały!!! Ale całe OBE nie polega na przyjemności podczas wychodzenia… Wyjściu towarzyszy (jak już wspomniałem) nagła cisza i wyrwanie się ponad ciało, (choć może być inaczej). Jeśli nie jest się pewnym, co do tego czy to OBE trzeba, np. chcieć zobaczyć swoje śpiące już ciało. Wtedy prawdopodobnie ciało astralne odwróci się i ujrzysz swoje ciało fizyczne.

I następny problem: PORUSZANIE. Nie odbywa się tak samo jak na ziemi. WSZYSTKO odbywa się za pomocą myśli! Wszystko jest już dozwolone (no prawie) – latanie, przenikanie przez ściany… Podczas pierwszego wyjścia lepiej chodzić (latać) po swoim pokoju. Przykład: wisisz nad łóżkiem – chciej przemieścić się do okna lub w pobliże drzwi (to wszystko jest przyzwyczajaniem się do nowych warunków).

W tym miejscu wpiszę swoje spostrzeżenia. Doszedłem do tych wniosków po 31 dniach ćwiczeń i są bardzo istotne.

Osiągnięcie OBE zależy od:
— Głębokości transu (ilości poprawek i po prostu stopnia rozluźnienia)
— Czasu przebywania w transie (im dłużej jest się w nim tym lepiej – jest silniejszy)
— Zdolności wizualizacji i koncentracji (podczas nawet nieudanych ćwiczeń nabywa się tą zdolność stopniowo)
— Aktualnego zdrowia, ilości energii…
— I najważniejsze – od postanowienia, nastawienia psychicznego.

Właśnie. Ten punkt bardziej opiszę, bo jest szczególnie ważny (wbrew pozorom). Jeśli zabierasz się do ćwiczenia z myślą „I tak mi się nie uda, ale zrobię to dla jaj”, to naprawdę tak będzie. Moim sposobem na szczególnie dobre próby jest wymyślanie jakichkolwiek niezwykłych dni np.: piątek 13, urodziny, Sylwester, 31 dzień od rozpoczęcia ćwiczeń (cokolwiek) itp… Wtedy nie ma się w głowie poprzedniej myśli tylko: „Dziś jest uroczysty dzień, więc musi się udać”. To naprawdę działa w wielkim stopniu na powodzenie.

Na koniec pragnę uspokoić tych, którzy boją się OBE. Strach może tylko utrudnić ćwiczenia, a bać się oczywiście nie ma, czego. Najbardziej wszyscy boją się tego, że nie wrócą – śmieszne! Mówiłem, że w OBE wszystkim steruje się myślą (powrotem też). Wystarczy pomyśleć o palcu u nogi (w ogóle to ciało samo Cię wciągnie, jeśli stracisz panowanie nad sobą).

Końcowe słowa nie mają na celu sprawienia abyście przestali ćwiczyć, lecz jest małą radą dla rezygnujących:, jeśli ćwiczycie długo bez skutków to polecam wpierw nauczyć się LD i potem powrócić do OBE. Ćwiczenia będą łatwiejsze. Można także użyć świadomego snu do wyjścia. Jednak nie rezygnujcie za wcześnie! Wytrwałość i regularne ćwiczenia na pewno doprowadzą do celu.

A więc pozostaje mi tylko powiedzieć: MIŁYCH LOTÓW!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.