Jak się dostać na zagraniczne studia medyczne?

Jak się dostać na zagraniczne studia medyczne?

Możecie mówić,  że moje doświadczenie w zakresie nauk medycznych kończy się mniej więcej na zdaniu matury rozszerzonej z chemii, gdzieś w okolicach roku dwutysięcznego (wieku nie zdradzam) oraz na otrzymaniu harcerskiej oznaki ratownika medycznego.

Możecie mówić, że wiedzę o ratowaniu życia pacjenta w stanie traumy czerpię z serialu Chirurdzy (btw. Przeczytaj „30 faktów z życia każdego chirurga, według serialu ‘Chirurdzy’) i że nigdy nie poprowadziłam operacji na otwartym sercu pomijając kilku nieszczęśliwych przedstawicieli płci męskiej. Może to i prawda,  ale  mimo mojego wykształcenia w naukach społecznych, o APLIKACJI na studia medyczne wiem prawie WSZYSTKO.

Tak – mogę śmiało powiedzieć, że 6 lat ciężkiej pracy nad pomocą w realizacji marzeń młodych adeptów medycyny w Elabie, uczyniło ze mnie prawdziwego MASTER-COMMANDER. Nie bez Kozery (watch out – gra słów ) success rate aplikantów Elab jest czterokrotnie wyższy niż średnia krajowa. I jasne – nasza opieka nie zagwarantuje nikomu miejsca na uczelni, ale przynajmniej zminimalizuje ryzyko katastrofalnej porażki w przypadku aplikacji bez planu i przygotowania ( „a nóż się uda pani Olu z tym UKCATEM…”).

Te kilka lat mozolnej pracy nauczyło mnie co nie co nie tylko o chorobie Hashimoto czy procesie ATP w komórkach, ale też o tym co zrobić, aby dostać się na studia. Nadszedł dzień podzielenia się z wami kilkoma sekretami:

OCENY

Zanim w ogóle dostaniesz zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną (odpukać w niemalowane) musisz skompletować aplikację UCAS składająca się z części „soft” (list motywacyjny i referencja) oraz hard (wszystko to co można zmierzyć i porównać w skali) – oceny i wyniki testów predyspozycji.

Niestety Polacy nie mogą zaoferować uczelni nic poza wynikami egzaminu gimnazjalnego oraz przewidywanych ocen z Polskiej Matury (lub IB). Stawia nas to w trudnej sytuacji do tego stopnia, że niektóre uniwersytety zdecydowały się w ogóle nie rozpatrywać kandydatur naszych rodaków ze względu na brak GCSEs.

Trudno się im dziwić zwłaszcza, że wraz ze zmieniającą się władzą i kaprysami komisji przewidywanie wyników matur ma więcej wspólnego z wróżeniem z fusów niż realną oceną możliwości kandydata… ale proces jest procesem i oceny na aplikacji muszą być. Twój referent powinien je „przewidzieć” na min 90% na trzech rozszerzeniach.  Możesz nawet być szefem szpitala polowego w Ghanie – jeśli Twoje oceny nie będą się plasować powyżej 85% – zapomnij o zaproszeniu na rozmowę.

TEKSTY UKCAT/BMAT

 Większość uniwersytetów prosi kandydatów o UKCAT lub alternatywnie BMAT (ale nigdy oba). Ostania deska ratunku dla wszystkich nie radzących sobie dobrze z testami kompetencji – University of Bristol –  od tego roku także wymaga wyniku UKCAT.  UKCAT, ten bardziej popularny, można zdać od lipca do października na rok przed rozpoczęciem studiów i bada on umiejętności w zakresie rozumowania werbalnego, abstrakcyjnego, podejmowania decyzji, analizy danych i  trudnych sytuacji etycznych. W 2016 roku będzie można uzyskać od 900 do 2700 punktów w czterech częściach egzaminu.  I tutaj tkwi największy sekret jaki mogę wam zdradzić.

Numbers are REAL – jest to zdecydowanie najważniejszy element aplikacji. Jeśli spośród kilkunastu tysięcy aplikantów, uniwersytet ma wybrać kilkuset, musi przyjąć metodę eliminacji i jest to właśnie UKCAT.  Dobry list motywacyjny, praca badawcza i wolontariat mogą pomóc ale NICZYM nie zamalujesz słabego wyniku z UKCAT. Zdarzało mi się pomagać finalistom olimpiad, prowadzącym fundacje społeczne, międzynarodowym działaczom na rzecz transplantologii – nic z tym nie zdziałasz jeśli UKCAT nie jest dostatecznie wysoki.

Moja rada dla licealistów? Ćwiczcie UKCAT! Możecie to robić sami przez Internet, zamówić książkę na Amazonie lub zapisać się na nasze warsztaty w Warszawie, ale bez tego ani rusz w aplikacji. To samo jeśli chodzi o BMAT. Nawet błyskotliwe żarty z szefem rekrutacji na Oksfordzie o najnowszych odkryciach w dziedzinie komórek macierzystych nie pomogą jeśli później komisja otrzyma twój „średniawy” wynik z egzaminu BMAT.

JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ?

Uniwersytety twierdzą, że istnieje ograniczona ilość pracy, aby przygotować się do testu UKCAT, ale moje doświadczenie mówi inaczej. Kandydaci którzy wracają do mnie w drugim podejściu skupiają się na ćwiczeniu pytań do UKCAT i zwiększają swój wynik o 30-50%. Rzeczywiście nie jest to test, do którego można się „wykuć”, dlatego tak ważny jest trening. Po miesiącach ćwiczeń, twój umysł po prostu łapie o co chodzi, zaczyna rozumieć logikę stojącą za konkretnymi typami pytań  i odpowiedzi zaczynają nasuwać się same. Bardzo potrzebna jest też znajomość tricków oraz systemu zarządzania czasem, które dobrze znają trenerzy pracujący z UKCATEM od lat. BMAT oprócz części badającej nasze umiejętności rozumowania logicznego bada też podstawową znajomość biologii, chemii i fizyki. Wystarczy dobrze znać zakres wymaganej wiedzy i jest to materiał do opanowania. Ważne jest także wypracowanie, które też trzeba napisać wg pewnego klucza.

Na dziś to chyba tyle. Tylko tyle i aż tyle – pozostało mi jeszcze omówić wolontariaty, personal, referencję, korespondencję z uczelniami i rozmowę kwalifikacyjną. To w następnych odcinkach mojej relacji. Na dziś – skupcie się na UKCAT – trzymam kciuki !!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.